wtorek, 10 marca 2015

Witaj, piękny świecie

Pierwszy post na blogu powinien się pewnie zaczynać od jakiejś deklaracji. Na przykład: "To mój pierwszy post na tym blogu. Od tej pory będę się z wami dzielić swoimi przemyśleniami dotyczącymi życia, śmierci, śniadania, obiadu, kolacji, postu, rozpusty, Wielkanocy, walentynek i Matki Boskiej Zielnej". Ale tak naprawdę mam gdzieś konwenanse i reguły związane z netykietą. Nikt tego i tak nie będzie czytał, może poza wąskim gronem osób (jednoosobowym, tak myślę), które sama wybiorę.

No dobra. Oczywiście, że marzę o sławie. Oczywiście, że marzę o spotkaniach autorskich w Empiku, o Nike i o tym, żeby na okładce mojego debiutu piał z zachwytu Muniek Staszczyk albo Zygmunt Miłoszewski. Kto nie marzy. Marzę, żeby któregoś pięknego dnia zadzwonił telefon i by głos w słuchawce oświadczył: "Pani X., tu Y.Z. z wydawnictwa ĄiĘ. Przypadkiem trafiłem na Pani bloga. Nie myślała Pani o wydaniu książki?". Terefere.

To są marzenia mojego alter ego. Moje ego właściwe marzy bowiem tylko o tym, by mieć święty spokój, siedzieć na kanapie i dłubać w nosie. I może jeszcze żeby wreszcie zeszło to paskudne uczulenie z dekoltu i żeby poprawiła się perestaltyka jelit. Tego ostatniego sobie i Wam szczególnie życzę. Dobranoc.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz